Mój quillingowy warsztat

Jeśli nie możesz robić rzeczy wielkich, rób małe rzeczy w wielki sposób.
Napoleon Hill

Od pewnego czasu zarzucana jestem pytaniami technicznymi dotyczącymi moich prac. Wiele osób pyta mnie o stosowany papier, narzędzia i techniki kręcenia. Postanowiłam uchylić rąbka tajemnicy i zaprezentować Wam mój „zakręcony” warsztat. Post jest głównie kierowany do osób, które są na początku swojej przygody z quillingiem. Mam jednak nadzieję, że niektóre rozwiązania przydadzą się także wprawionym quillingowcom.

Od czego zacząć?
Oczywiście pod pasków. Można kupić gotowe lub pociąć je samemu. Ja preferują to drugie rozwiązanie. Jaki papier? Na pewno barwiony w masie. Jeżeli chodzi o grubość, możemy wybrać 80g/m2 lub grubszy 120-160g/m2. Współpraca z cienkim papierem jakoś mi się nie układa i do moich kartek stosuję wyłącznie papier o większej gramaturze. Dla mnie najlepszy, z piękną paletą kolorystyczną i świetną jakością jest papier firmy Canson (ok. 1 zł/arkusz A4). Tnę go na zwykłej gilotynie (ok. 100 zł), na paski 2 i 3 mm. Początkującym polecam 4-5 mm. Z czasem paluszki się wyćwiczą i będzie można paski wyszczuplać. Aby ułatwić sobie cięcie, przykleiłam na gilotynie dodatkowe miarki, dzięki czemu wyraźniej widać odpowiednie szerokości pasków.quilling 86_3

quilling 86_4Kolejną ważnym narzędziem jest igła (ok. 5zł). Moja ma bardzo małą średnicę – ok. 1 mm. Na innych nigdy nie pracowałam i trudno napisać mi o nich coś więcej. Każdy quillingowiec powinien także zaopatrzyć się w szablon – kółka (ok. 6zł). Tylko dzięki niemu nasze płatki będą idealnie równe. Do nanoszenia gotowych elementów na kartkę niezbędna jest odpowiednia pęseta (ok. 15 zł). Najlepiej z małą i cienką końcówką. Stosuję zwykłą, kosmetyczną pęsetę punktową. I kolejna ważna rzecz, bez której nie stworzymy pięknej kartki, czyli klej. U mnie od lat króluje tylko jeden – Magic (ok. 3 zł). Próbowała kilku innych, ale bez większych sukcesów. Klej nanoszę na paski wykałaczkami.quilling 86_1

Ostatnim, ale także ważnym narzędziem stosowanym przeze mnie jest podkładka korkowa (ok. 12 zł), zakupiona w sklepie z wyposażeniem kuchennym. Używam jej głównie do ażurowych kwiatków, robionych techniką huskingu, ale do quillingowych płatów również jest niezbędna. Moja jest już ze mną kilka lat, trochę się zużyła i zaczęła kruszyć, więc przykleiłam do niej filc, dzięki czemu zyskała nowe życie.

quilling 86_2 Miło było Was gościć. Mam nadzieję, że rozwiałam kilka wątpliwości i przybliżyłam nieco mój „zakręcony” warsztat. W kolejnych częściach tej technicznej serii pokażę jak wykonuję moje kwiatki i listki. Może uda się nam razem stworzyć piękną i niepowtarzalną kartkę?

Zapisz

Zapisz

Zapisz

Mój quillingowy warsztat was last modified: Kwiecień 9th, 2017 by Katarzyna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *